Sam tytuł brzmi już bardzo groteskowo, ale to prawda, kolega z klasy jutro kończy siedemnaście lat i stwierdził, że jest stary
To co ja mam powiedzieć? Najbliższe kilkanaście godzin upłynie mi pod znakiem męskiej nasiadówki z kolegami z gimnazjum (no chyba, że się zbuntują i nie przyjdą po mnie, bo zanosi się na burzę
) Wczoraj było tak refleksyjnie, że napisałem kolejny wiersz o Rozumie i materii… W zupełnie innej konwencji niż poprzedni:
Zaślubiono Ci Rozumie (10.5.2007)
Zaślubiono Ci materię Rozumie
Na przekór Twojej dumie
I nie mogłeś nic poradzić na mezalians takowy
Bo uknuły go “mądre głowy”
Co to podobno Cię ujażmiły
Uznały że już jesteś gotowy
By wprowadzić Cię na salony
A kiedy dawałeś pokaz niezależności i siły
Mówiły żeś szalony
Że na dobre Wam wyjdzie związek taki
Że wzajemnie uzupełnicie swoje braki
A jedynym jego skutkiem jest przeto
Że studenciaki dyplomami świecą
I nie byłoby w tym nic złego
Gdyby w głowach coś zostało od zawodu zdobytego
Usiłując dogonić Waszą osławioną parę
Tak wielu już ludzi przekroczyło miarę
Za którą przestrzeń pusta
Bo głos człowieka z jej przekroczeniem ustał
Tak wielu artystów zabiła w ludziach Twoja żona
Femme fatal, ta która rządzi światem
Jest mniej kobieca niż nas dwóch razem wziętych
Bo ucieka się do czynów niepojętych
Prosto ze świata zwierząt zaczerpniętych
A że jestem tylko człowiekiem
choć wcale tego nie chcę
To co raz bardziej trendom się poddaję
By kiedyś mieć pieniądzę na “dobry bajer”
Który ukochała Twoja żona
Kto go nie respektuje niechaj z głodu kona