Archiwum z Sierpień 2007

Koniec demokracji

czwartek, 30 Sierpień 2007

Z dniem dzisiejszym oficjalnie pożegnaliśmy w kraju demokrację. Wielu powie, że to stało się już dawno, ale dla mnie dzisiaj nastąpiły pierwsze dwa drastyczne jej pogwałcenie poprzedzone mniejszymi zamachami.

1. ABW zatrzymuje Janusza Kaczmarka pod zarzutem utrudniania śledztwa. Nie chcę się rozwodzić nad tym czy był winny czy nie, ale w demokratycznych systemach prawnych stosuje się zasadę, która się ładnie zowie “domniemaniem niewinności”. Mimo że odmawia się go Kaczmarkowi, stosuje się je w stosunku do Ziobry, bo niby minister sprawiedliwości nie mógł popełnić przestępstwa? Nie te czasy. Kiedy będziemy wszczepiać politykom chipy pozwalające sprawdzać prawdomówność, zaniechanie jakichkolwiek działań będzie uzasadnione. Każda zachodnia demokracja w podobnym wypadku postąpiłaby w ten sam sposób z oboma ministrami (,to jest urlopowałaby ich lub zdymisjonowała)

2. Choćby dowody świadczące o winie oskarżonego były niezbite, wciąż przysługuje mu prawo do obrońcy (wybranego przez siebie jeśli go stać lub z urzędu jeśli go nie stać). Ponieważ zachodzi podejrzenie, iż adwokat z urzędu mógłby działać na szkodę byłego ministra prawo do obrony we własnym zakresie jest jak najbardziej uzasadnione.

3. Sąd najwyższy wydał wyrok, z którego wynika, że strony internetowe należy rejestrować w sądzie jako tytuły prasowe. Czy podobne wymogi istnieją gdziekolwiek wspólnie z wolnymi mediami? Otóż nie.

Czy ktoś jeszcze ma wątpliwości co do [nie]istnienia demokracji w naszym państwie? Cóż, nie zdziwię się jeśli po tym poście zostanę zmuszony do zamknięcia bloga ;)

Tak z innej beczki. Po kilkudniowej walce udało mi się uskutecznić software-mixing w moim Ubuntu

Aronia

wtorek, 28 Sierpień 2007

Aronia, jaka jest, każdy widzi (, jeśli nie widzi to niechaj zobaczy ). Nie każdy natomiast wie jaki jest jej smak. Otóż aronia cierpką jest… Podobnie jak tematyka wiersza, który za chwilę nastąpi…
Jest to kolejny wiersz inspirowany filmem “Requiem dla snu” i pochodzącym z niego tematem muzycznym. Dodam jeszcze tylko, że forma wyrazu “trzy” użyta w podtytule jest zamierzona. Podkreśla związek z losami bohaterów filmu, płeć została ujednolicona dla przejrzystości:

Skowyt (Trojga narkomanów historia) (22.8.2007)

Każdy ma swoją chwałę
Mnie ją świat odebrał już na wstępie
Więc łbem w ścianę walę
A to lustro tylko mętne
Wcale nie chciałem rozbitej głowy
Wymusił to na mnie wewnętrzny skowyt
Powiesz że okoliczności
A ja nie będę protestować
Za szcześciem pościg
Wywołany pragnieniem doskonałości

Igła w żyle
Daje według ciebie ukojenie tylko na chwilę
Ja ci powiem tyle
Że dzięki igle się nie mylę
Nie gubię swojej drogi
A nawet nie męczą mi się nogi
Chwile boleści
Wynikają z faktu
Że boska moc mych żył nie może nieustannie pieścić
I bogini strzykawka dokonuje aktu
Zrównania mnie ze śmiertelnikami

Biały proszek w moim nosie
Daje raj o który proszę
Któż inny był dla mnie tak chojny
I cóż z tego że byłem bogobojny
Czy ktokolwiek mną się przejmował
Tak jak teraz gdy mym własnym światem wypełniona moja głowa

Żyłem życiem hollywoodu
Moje życie kupą brudu
I zbędnego tłuszczu
Wyzwoliłem się z krainy bluszczu
Dzięki lekarzowi cudotwórcy
Już mi w brzuchu nie burczy
I tylko czasem zgrzytam zębami
Choć to niewielka cena
Gdy w grę wchodzi główna rola u Woodiego Allena

Czuję się dobrze
Tylko świat wypełnił się wariactwami po brzeg
Doktorze jaki pogrzeb
A wyglądał pan tak mądrze
To nie ja
Ta lodówka zwariowała
Trzęsie się cała
Woody nie przysyła gaży
Niech się w piekle drań usmaży
Chcesz mi obciąć rękę
Jeszcze słowo i ze śmiechu pęknę
Ubezwłasnowolnienie
Chęć dominacji w panu drzemie
Halo gdzie jest moja ręka
Czy ty chłopie wiesz co to za udręka
Może się tak zamienimy
Przestań stroić dziwne miny
Wtedy zobaczymy
Narkotyki
Może lecz wyrosłem z myszki Miki
Zresztą jakie to ma dziś znaczenie
Gdy zapomniałem co znaczy istnienie

Owoce wakacji

poniedziałek, 27 Sierpień 2007

Cóż, nie mogę być dumny z częstotliwości pisania, ale ostatnio byłem w rozjazdach, a kiedy już byłem w domu to miałem mocno ograniczoną pulę czasową lub głowę zaprzątniętą innymi rzeczami. Owoce wakacji to dwa wiersze i zapalenie płuc. Znów nie ma powodu do dumy, dwa wiersze to niezbyt dużo na dwa miesiące, a zapalenie płuc też nie obliguje mnie do bycia dumnym, ale dość gadania:

Kiedy Pustka nosi moje imię (15.08.2007)

Są takie chwile kiedy Pustka nosi moje imię
Wtedy różne złe myśli są przy mnie
Cena za bycie outsiderem
To nadwrażliwa osobowość
Nie chcę być zerem
Choć czasem mam ochotę krzyknąć dość
Dla wielu jestem frajerem
Bo zamiast w deadline’ie podsycać złość
Staram się wieść życie szczere
Nie oddam tego za karierę
Chcę móc ciągle patrzeć w lustro
Wolę kieszeń mieć pustą
Niż zobaczyć że to we mnie uschło

Oddałbym to jedynie za spełnienie
Ten głód ciągle we mnie drzemie
Lecz tak bardzo nie chcę zanurzyć się w ściemie
Pomijając fakt że z zakłamaniem
Spełnienie w jednym sercu nie stanie

Drugi “owoc” niebawem

Z wyrazami najszczerszego oddania

czwartek, 2 Sierpień 2007

Cóż… To, co zamierzam za chwilę wkleić, nie jest ani arcydziełem stylistycznym, ani technicznym, ale nie było i, śmiem twierdzić, że nie będzie tu nic tak osobistego jak to właśnie… Bo braci się nie traci, a braterstwo zobowiązuje:

(…) (2.08.2007)

Nawet na końcu świata
Nie pozwolę Ci zapomnieć
że masz mnie za brata
Cały świat wokół może marnieć
Lecz my dwaj przetrwamy
Bo dopóki obaj żyjemy
Wiem że coś zdziałamy
A jeśli przeznaczenie
Przekornie spłata nam figla
Pokażemy mu beztrosko
że z nami się nie igra
Pamiętaj do końca
że zawsze możesz wygrać
Bo nadzieja umiera ostatnia

Z wyrazami najszczerszego oddania i gorliwym postanowieniem podtrzymywania ognia nadziei, Marek Mackiewicz, bratu Maciejowi

I niechaj pochłonie mnie siedem kręgów piekła, jeżeli postanowienie złamię…