Archiwum z Grudzień 2007

CDN.

czwartek, 27 Grudzień 2007

W tym wypadku tytuł należy tłumaczyć jako “Ciąg dalszy nastąpił“. Ciąg dalszy poetyckich rozważań o człowieczeństwie. Cóż, jak widać święta to dla mnie wyjątkowo płodny okres. Może powinienem świętować codziennie :P Gwoli ścisłości Tuniu, po pierwsze zasadniczo nie przyjmuję rozkazów, po drugie niestety nie piszę jak maszynka, chociaż ostatnimi czasy może tak to wyglądać :P A to dla Ciebie :)

Nauka życia (26.12.2007)

Życie to sztuka wyborów
Bez umiejętności doradców doboru
Podetniesz sobie żyły
Zobaczysz z bliska piekieł pyły
Uczucia jednostronne były
Cóż poradzić możesz?
Ja Ci oczu nie otworzę
Mogę tylko podać swoje ramię
Kiedy sił już Ci nie stanie

Życie nie jest sprawiedliwe
Ludzie tym bardziej
Co raz się trafi chciwiec
Lub taki co urazę chowa
W sercu na dnie
A wtedy ciężka Twoja głowa
Ranne serce miota się w agonii
Dopóki nie pojawi się ktoś
Nie szepnie “To nic”
Odrzuć złość
Jest ślepa
Odrzuć bezsilność
Niszczy duszę człowieka
Żyj z tą pewnością
Że niejedno dobro
Choć niejedno zło na Ciebie czeka

I rzuć się w wir przyszłości
Dążąc wciąż do doskonałości
Wstąp na tę drogę
A zawsze Ci pomogę

Kate Nash

środa, 26 Grudzień 2007

Nazwisko w tytule wskazuje niechybnie, że będzie o muzyce. I to nie byle jakiej muzyce.

Mówi się, że to dwudziestoletnie dziewczę, z dnia na dzień zmienia oblicze muzyki pop. I jest w tym wiele prawdy skoro ja, który otwarcie gardzę muzyką tego rodzaju, przypisując jej cukierkowość, szablonowość i brak jakiejkolwiek wartości liryczno-artystycznej, publicznie  zachwycam się twórczością tej kobietki,  gdy tylko mam okazję. Otóż wspomniana artystka swoim dokonaniem, w postaci jeszcze świeżego albumu, zaprzecza wszystkim wymienionym przeze mnie wadom muzyki popularnej. Mimo to nie da się jej umieścić w żadnej innej kategorii. Teksty skłaniające do głębokich przemyśleń (, mimo że operuje kolokwializmami, a czasem nawet wulgaryzmami, robi to w sposób świadomy i zasadniczo nie przekracza granic dobrego smaku); urzekający brytyjski akcent (, nie wiedzieć czemu, tak brutalnie tłumiony przez większość wokalistów pochodzących z tego rejonu); sposób śpiewania nieco podobny do Bjork, choć może to tylko moje skojarzenie, a także fakt, iż posiada ona realną umiejętność śpiewania (jej głos nie brzmi jakby, był poddany wielogodzinnym przemianom komputerowym) i gra na kilku instrumentach sprawia, że powstał ktoś, kogo mogę nazwać artystą idealnym, subiektywnie rzecz jasna.

Biorąc pod uwagę fakt, że często porównuje się ją z Lily Allen należy wziąć pod uwagę fakt, że panna Nash jest skromniejsza. Podczas gdy styl życia Lily, zalatuje naszą Dodą (, mimo że utwory angielki są ambitniejsze), Kate sprzedaje swoją muzykę bez skandaliczno-medialno-seksualnej otoczki.

Tym, którzy dotrwali do końca moich “ochów i achów” szczerze i gorąco polecam album “Made of bricks”. Aby uprzedzić pytania, skąd się o niej dowiedziałem, napiszę: “Kawa czy herbata”

Untrendy

wtorek, 25 Grudzień 2007

Cóż, mamy święta, każdy to widzi… Współczynnik komercjalizacji sięgnął co najmniej stu pięćdziesięciu procent, ale są ludzie, którzy te święta przeżywają w sposób, który najłatwiej określić angielskim przymiotnikiem untrendy, bo już na przykład extraordinary kojarzy się z wielką pompą. A mnie jak zwykle chodzi o Ducha, nie o materię. Nie można jednak powiedzieć, żeby przemyślenia tych osób (, do których się zaliczam) były typowo świąteczne. To co nie jest typowe, jest zaś świetnym bodźcem do myślenia czy pisania. Z tego miejsca dedykuje to, co napisałem kilka chwil temu, Merowi, a to dlatego, żeby ilekroć spojrzy na te trzy zwrotki, był pewien, że dokonał właściwego wyboru. Wielka piona Big Bro :)

O człowieczeństwie (25.12.2007)

Dostaliśmy kredyt
Jeżeli nie chcemy pójść w niebyt
Musimy robić ciągle swoje
Popatrz wiatr wieje
Ja ciągle tu stoję
Nieistotne co obok się dzieje
Kto chce niech się w twarze prosto śmieje

Żyję jak chcę
Znasz mnie już długo
Tak dobrze to wiesz
Ale nikt mi nie powie
Że mam szczere zło w głowie
Życie polega na krzewieniu dobra
Każda chwila do tego jest dobra
Żadne miejsce nie jest gorsze od innych
A winny
Niechaj czuję się ktoś inny

Nie jestem święty
Lecz nie na tym to polega
Jesteśmy ludźmi świat nam podlega
Odpowiadamy wyłącznie przed sobą
Ale gdy robimy coś co staje się ozdobą
I tak nic zarzucić nam nie mogą

Świątecznie…?

niedziela, 23 Grudzień 2007

Poprawiam rekordy w nie pisaniu tutaj, nie dlatego że taka jest moja intencja, tylko dlatego, że nie chce pisać dla samego pisania. Nie piszę tu też szczególnie dlatego, żeby złożyć Wam życzenia, ale skoro już taka pora: Wszystkiego najlepszego i Szczęśliwego Nowego Roku. Bo nie liczy się forma, tylko treść, co zresztą zawsze podkreślam. Ale prawdziwy powód, dla którego tutaj piszę jest taki, że w końcu napisałem coś co wreszcie nadaje do publikacji. A to pod wpływem filmu V jak Vendetta. Ten tworek dedykuje dwóm osobom. Pośmiertnie Jackowi Kaczmarskiemu (oby jego idee żyły wiecznie) i bratu Maćkowi, dzięki któremu V obejrzałem. Nawiasem mówiąc film polecam każdemu:

I jak Idea (23.12.2007)

Możesz mnie zabić
Wiem, że ma śmierć nie pójdzie na marne
Zanim pistolet zdążysz nabić
Ta fala kraj ogarnie

Bo żyję po coś więcej niż po to żeby zginąć
Jednak wiem i akceptuję że każdy winien przeminąć
Nieistotne czy to wcześniej czy później
Na koniec każdy w swoją stronę pójdzie

Daj mi tylko spełnić przeznaczenie
A nadam imieniu memu wieczne brzmienie
Obudzę ideę, która gdzieś w nim drzemie
Ja wydam ostatnie tchnienie
Idea zostanie
Nawet kiedy spamiętać mnie nie będą w stanie
Bo idea jest kuloodporna…