Nie pisałem tu tak dawno, że prawie zapomniałem jak wygląda interfejs Wordpressa, ale tak naprawdę nie o tym chciałem pisać. Dokładnie dzisiaj liczę sobie 19,5 roku, licząc lat 20 będę już albo szczęśliwym posiadaczem świadectwa dojrzałości, albo nieszczęśliwym nieudacznikiem. Czy w głowie mi nauka? Nie… Ale mam mocne postanowienie poprawy do realizacji po Studniówce. Dzisiejszy dzień nadawał się tylko do tego, aby zorganizować sobie maraton filmowy. Ostatnie z obejrzanych dzisiaj dzieł kinematografii, Angel-a (oglądana zresztą po raz wtóry) Luca Bessona, zainspirowała mnie.
Otóż relacje z płcią piękną układają mi się źle. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że wynika to z mojej neurotycznej osobowości. Jak dotąd żadna osoba, nie wytrzymała moich “humorków” wydobywanych na wierzch z powodu poczucia tak zwanej bliskości duchowej dłużej niż kilka miesięcy. Trudno im się dziwić, ale trudno się dziwić także mnie, który ciągle mam nadzieję, że znajdę osobę na tyle cierpliwą by mogła owe “humorki” poskromić lub przetrzymać nieco dłużej. Na tej kanwie powstał dzisiejszy wiersz i nie należy doszukiwać się adresatek, w którejkolwiek z moich znajomych.
Wołanie (23.12.2008)
Oddaj swoje skrzydła
Chcę Cię mieć
Choćbyś mi zbrzydła
Nie chcę Twojej cnoty
Życie to jest
Pieśń idioty
Ja tu mówię
Właśnie o tym
Że Cię potrzebuję
Wiem jak to smakuje
Te wieczne porażki
I ucieczka do flaszki
Pytasz czego chcę
Chcę żebyś była
Nie chcę żebyś
Mi się śniła
Istniej dla mnie
I kąpmy się razem
W miłosnej fontannie
Choć nie znam miejsca jej położenia
Słyszysz moje westchnienia
Wspomnij je i zstąp dla mnie
Z piekła lub z nieba
Nic mi więcej dziś
Nie trzeba
Bądź mi przeznaczoną
Nie ważne
Konkubiną czy żoną
Bądź dla mnie
I dla nikogo więcej
Wysłuchaj tej prośby
Tak bardzo dziecięcej