Archiwum z Luty 2010

Shreds of hope

piątek, 5 Luty 2010

Łatwość, z jaką otwieram się na ludzi, niejednokrotnie przysporzyła mi kłopotów. Cóż jednak mogę poradzić, jeśli czasem otwarcie się jest dla mnie jedynym sposobem na odzyskanie choćby pozorów spokoju? Rozmawiałem wczoraj o mniej lub bardziej intymnych dla mnie sprawach, począwszy od mojego pogłębiającego się szowinizmu, na tytułowych strzępkach nadziei kończąc. Choć ulga przyszła z czasem, najważniejsze, że w końcu przyszła. Dziękuję Czytelniczko ;)

Pomyślałem sobie, że podobnie jak to zrobiłem w wypadku wiersza Tirade of Lucifer’s Son, warto pokusić się o tłumaczenie Ugly truth, zanim ktoś zrobi je gorzej ode mnie.

Brzydka prawda

Łudziłem się że jestem ponad to
Ale okazało się oczywistym
Że jest jak jest
Jestem niespełnioną obietnicą
Czymś za czym tęsknisz
Ale nigdy się za tym nie obejrzysz
Jakbyś nie mogła nic zrobić żeby tego nie stracić

Przeznaczone mi być zagubionym na zawsze
Ponieważ ci którzy mogliby mnie odnaleźć
Nie chcą tego zrobić
Ci którzy może i by chcieli
Nie mogą sobie na to pozwolić jednakże
Moje życie wciąż trwa
Chociaż nie ma sensu

Niektórzy mówią zawsze jest nadzieja
Ale kłamią z premedytacją
Lub po prostu się mylą
Nie sądzicie że widzę
Na czym stoi świat

Więc piszę te słowa
Odnawiam stare rany
Ale to jedyne potomstwo
Jakie dane mi będzie przyzwać
Prawda może być wyczerpująca
Ale tylko ona nadal się liczy

Tale about dying

czwartek, 4 Luty 2010

Dawno nie pisałem w tak uduchowionym tonie, ale ostatnim filmem, który zbombardował mnie refleksjami, było Życie na podsłuchu. Kilka dni temu obejrzałem zaś Południe-Północ, określony przez mojego licealnego kolegę jako najlepszy polski film. Nie zamierzam wyrokować czy faktycznie jest on najlepszy, czy też nie. Jest on dobry, bo mimo obsadzenia rodzimych gwiazdeczek w głównych rolach (Szyc, Grochowska), udało się Łukaszowi Karwowskiemu opowiedzieć historię o dojrzewaniu do spokojnego umierania i roli miłości podczas godnego przechodzenia ostatecznego rozbratu ze światem.

Pod wpływem tego filmu powstał wiersz, chronologicznie pierwszy w tym roku. Co łączy autora z podmiotem lirycznym? Poszukiwanie tego, co w życiu ważne.

O umieraniu opowieść (31.1.2010)

Jeśli jutro umrzeć przyjdzie
Chcę dziś jeszcze poczuć tę miłość
Może zgrzeszyłem
A może tylko mi się śniło

Nie ważne kiedy umrę
Nieistotne gdzie trafię
Jeśli będę znał tylko swą parafię
Nie poznam kochania
Przez które ponoć On
Nam siebie odsłania

Zbliż się do mnie
I zbliżmy się razem do Niego
Bo choć nie znam imienia
Chcę znaleźć Jego
Chcę znaleźć Go w Tobie
Bym mógł zacząć szukać w sobie
Gdy juź znajdziemy
Błogo spoczniemy
I się zjednoczymy
Ze sobą nawzajem
Tak jak z całym światem

Ugly truth

środa, 3 Luty 2010

Nie będzie o komedyjce z udziałem pięknej pani Heigl. Będzie za to po angielsku i, jak na mnie, dosyć mrocznie. Takie to utwory powstają z poczucia niepotrzebności (Boże, cóż za słowotwórstwo -_- ), przy wtórze anielsko, acz smutno śpiewającej Amy Lee:

Ugly truth (3rd.Feb.’10)

I wished I was more than this
But it turned to be obvious
That it is how it is
I am an unfulfilled promise
Something that you miss
But you will never look back at it
As you could not help loosing it

I am destined to be lost forever
Because those who could find me
Are not willing to do it ever
Those who might want to do so
Cannot afford it though
I am still living my life
Which has no point

Some say: “there is always some hope”
But they deliberately lie to me
Or they are simply wrong
Do not you think that I can see
What the world’s foundation is?

So I am writing these words
Renewing old wounds
But they are only offspring
I will summon to this world
Truth may be exhausting
But it is all that still counts