<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>ickam89.com &#187; film</title>
	<atom:link href="http://ickam89.com/index.php/category/film/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://ickam89.com</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Mon, 07 Jun 2010 19:39:56 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.1</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Tale about dying</title>
		<link>http://ickam89.com/index.php/tale-about-dying/</link>
		<comments>http://ickam89.com/index.php/tale-about-dying/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 04 Feb 2010 11:17:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marek Mackiewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wiersze]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ickam89.com/?p=399</guid>
		<description><![CDATA[Dawno nie pisałem w tak uduchowionym tonie, ale ostatnim filmem, który zbombardował mnie refleksjami, było Życie na podsłuchu. Kilka dni temu obejrzałem zaś Południe-Północ, określony przez mojego licealnego kolegę jako najlepszy polski film. Nie zamierzam wyrokować czy faktycznie jest on najlepszy, czy też nie. Jest on dobry, bo mimo obsadzenia rodzimych gwiazdeczek w głównych rolach [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dawno nie pisałem w tak uduchowionym tonie, ale ostatnim filmem, który zbombardował mnie refleksjami, było <em>Życie na podsłuchu</em>. Kilka dni temu obejrzałem zaś <em>Południe-Północ</em>, określony przez mojego licealnego kolegę jako <em>najlepszy polski film</em>. Nie zamierzam wyrokować czy faktycznie jest on najlepszy, czy też nie. Jest on dobry, bo mimo obsadzenia rodzimych gwiazdeczek w głównych rolach (Szyc, Grochowska), udało się Łukaszowi Karwowskiemu opowiedzieć historię o dojrzewaniu do spokojnego umierania i roli miłości podczas godnego przechodzenia ostatecznego rozbratu ze światem.</p>
<p>Pod wpływem tego filmu powstał wiersz, chronologicznie pierwszy w tym roku. Co łączy autora z podmiotem lirycznym? Poszukiwanie tego, co w życiu ważne.</p>
<p><strong>O umieraniu opowieść</strong> (31.1.2010)</p>
<p>Jeśli jutro umrzeć przyjdzie<br />
Chcę dziś jeszcze poczuć tę miłość<br />
Może zgrzeszyłem<br />
A może tylko mi się śniło</p>
<p>Nie ważne kiedy umrę<br />
Nieistotne gdzie trafię<br />
Jeśli będę znał tylko swą parafię<br />
Nie poznam kochania<br />
Przez które ponoć On<br />
Nam siebie odsłania</p>
<p>Zbliż się do mnie<br />
I zbliżmy się razem do Niego<br />
Bo choć nie znam imienia<br />
Chcę znaleźć Jego<br />
Chcę znaleźć Go w Tobie<br />
Bym mógł zacząć szukać w sobie<br />
Gdy juź znajdziemy<br />
Błogo spoczniemy<br />
I się zjednoczymy<br />
Ze sobą nawzajem<br />
Tak jak z całym światem</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ickam89.com/index.php/tale-about-dying/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Responsibility</title>
		<link>http://ickam89.com/index.php/responsibility/</link>
		<comments>http://ickam89.com/index.php/responsibility/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 14 Oct 2009 20:30:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marek Mackiewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[komentarz]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ickam89.com/?p=314</guid>
		<description><![CDATA[Wczoraj byłem w kinie  na Galeriankach. Na film ten czekałem odkąd tylko usłyszałem, że powstaje, czyli co najmniej od pół roku.  Budzi on skrajne emocje, co widać chociażby po spektrum komentarzy na filmwebie. Oprócz prawd, które wynikają wprost z treści filmu, potwierdza się tu prawo, które od dawien dawna rządzi światem rozrywki &#8211; [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wczoraj byłem w kinie  na <em>Galeriankach</em>. Na film ten czekałem odkąd tylko usłyszałem, że powstaje, czyli co najmniej od pół roku.  Budzi on skrajne emocje, co widać chociażby po spektrum komentarzy na <a href="http://www.filmweb.pl/f525892/Galerianki,2009">filmwebie</a>. Oprócz prawd, które wynikają wprost z treści filmu, potwierdza się tu prawo, które od dawien dawna rządzi światem rozrywki &#8211; &#8220;Jeśli coś &lt;&lt;zagotuje&gt;&gt; choćby część odbiorców, to dobrze się sprzedaje&#8221; ( w ciągu siedemnastu dni wyświetlania &#8211; prawdopodobnie liczone do niedzieli włącznie &#8211; obraz ten obejrzało ponad <strong>312 tysięcy</strong> widzów).</p>
<p>Internauci skarżą się na słabą grę aktorską odtwórczyń głównych ról, dialogi nieudolnie naśladujące młodzieżowy slang i tym podobne. Czy można jednak wymagać profesjonalizmu od debiutantek? Jakimkolwiek doświadczeniem dysponują tutaj Magdalena Ciurzyńska (w wersji kinowej Julia, w etiudzie główna bohaterka) i Dagmara Krasowska (Milena), która zagrała dotąd w zaledwie trzydziestominutowej produkcji o jakże ambitnym tytule <em>W krainie jaskrawych zabawek</em>. Drugi zarzut jest o tyle kuriozalny, że fragmentaryczne kwestie z filmu pojawiły się już na płycie O.S.T.R-a wydanej <strong>27 lutego</strong>. Znaczy to ni mniej ni więcej tyle, że całość była prawdopodobnie sfilmowana do końca 2008 roku. Slang ma zaś to do siebie, że zmienia się niemal z miesiąca na miesiąc, a ponadto różni się niuansami w różnych regionach i grupach wiekowych.</p>
<p>Jedyny zarzut z jakim po części się zgadzam to za bardzo otwarte zakończenie. W filmie, co prawda nie wszystko trzeba powiedzieć dosłownie, ale popularyzatorzy łatwych w odbiorze seriali i schematycznych produkcyjek, gdzie jak ktoś wygrywa to jednoznacznie, rozleniwili przeciętnego widza. Ze smutkiem przyznaję, że i ja padłem ich ofiarą, bo choć <strong>Katarzyna Rosłaniec</strong> chciała zakończyć swój film nieszablonowo, nie do końca trafił do mnie sposób w jaki to zrobiła.</p>
<p>Chciałbym się jednak skupić na tych aspektach powyższej produkcji, które zainteresują psychologów i socjologów. Nastolatki sprzedają się &#8211; oczywiście nie wszystkie &#8211; ale jednak. Mer stwierdził kilka tygodni temu w rozmowie ze mną, że omawiany obraz wyolbrzymia całe zjawisko. Nie mogę się z tym zgodzić. Cztery dziewczęta w słabej klasie niezbyt dobrego warszawskiego gimnazjum, to nie jest liczba przesadzona, chociaż wystarczająca, aby wywołać niepokój lub przynajmniej debatę publiczną.</p>
<p>Konsekwentnie zmierzam do stwierdzenia, że <strong>wszyscy jesteśmy rodzicami galerianek</strong>. Podkreślam, że nie posądzam każdej gimnazjalistki o prostytucję. Abyście jednak zrozumieli, co mam na myśli, muszę napisać co rozumiem pod pojęciem rodzicielstwa. Otóż rodzicielstwo to dla mnie <strong>bezpośredni wkład w stworzenie jednostki ludzkiej</strong>, a w późniejszej fazie także <strong>wychowanie</strong> tej jednostki. Dziecko w pierwszej kolejności uczy się podpatrując. I widzi, że w życiu liczą się przede wszystkim pieniądze, które <strong>nigdy nie śmierdzą</strong>; że mężczyźni zrobią niemal wszystko o co poprosi półnaga kobieta i że nawet jeśli taka kobieta nie ma żadnego talentu, wystarczy gdy wypnie pupę i poudaje że jej się podoba. Tak tworzą się podwaliny systemu wartości i podświadomość. Kiedy przychodzi czas na wychowanie, mówimy dzieciom że niektóre zachowania są niedobre, ale albo sami robimy to, co okrzyknęliśmy złym, albo zdajemy się na telewizję, która utrwala  hedonistyczne postawy. I koło się zamyka.</p>
<p><strong>Jestem ojcem galerianek. Wszystkich.</strong> Czytelniku (Czytelniczko), poczuwasz się do odpowiedzialności za te dziewczęta?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ickam89.com/index.php/responsibility/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>HGW, thank you!</title>
		<link>http://ickam89.com/index.php/hgw-thank-you/</link>
		<comments>http://ickam89.com/index.php/hgw-thank-you/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 03 Oct 2009 18:50:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marek Mackiewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wiersze]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://marekmackiewicz.wordpress.com/?p=306</guid>
		<description><![CDATA[W czwartek widziałem bardzo dobry film. Mianowicie Życie na podsłuchu. Opowiada on historię pisarza z NRD, który pomimo swojego komformizmu jest podsłuchiwany przez Stasi. Przydzielony mu oficer, choć do tej pory zachowywał się profesjonalnie, czyli bezwzględnie, zaczyna współczuć figurantowi. Nie chcę zdradzać założeń fabuły wprost, więc ograniczę się do wiersza, który powstał po powrocie z seansu.
 [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W czwartek widziałem bardzo dobry film. Mianowicie <em>Życie na podsłuchu</em>. Opowiada on historię pisarza z NRD, który pomimo swojego komformizmu jest podsłuchiwany przez Stasi. Przydzielony mu oficer, choć do tej pory zachowywał się profesjonalnie, czyli bezwzględnie, zaczyna współczuć figurantowi. Nie chcę zdradzać założeń fabuły wprost, więc ograniczę się do wiersza, który powstał po powrocie z seansu.</p>
<p><strong><em> </em>(&#8230;)</strong></p>
<p>Zabili człowieka<br />
Nie używając nawet broni<br />
Czasem sobie myślałem<br />
Że to wszystko jest po nic<br />
Skoro są oni<br />
Nie można było ufać<br />
Nawet uściskom ich dłoni</p>
<p>Grałem na fortepianie<br />
Kontemplując co się stanie<br />
Przyjaciel mój pojechał<br />
Do lepszego świata<br />
Mam nadzieję<br />
Że sie będzie miał z kim bratać<br />
Bo kupił bilet w jedna stronę<br />
Kawal sznura przez cokolwiek<br />
Przewieszony</p>
<p>Stała za mną nierządnica<br />
Gładziła mnie dłońmi po plecach<br />
Zapewniała o miłości<br />
By później wysłać za mną pościg</p>
<p>Nie mogła wiedzieć że wyjdę z tego cało<br />
Już mi przed oczami życie przeleciało<br />
Lecz ktoś czuwał<br />
Jak się jednak okazało</p>
<p>Trudno ją winić<br />
Że wybrała tak a nie inaczej<br />
Nie raz jeszcze w nocy płaczę<br />
Że żyliśmy w takich czasach</p>
<p>Nie każda zdrada złem jest<br />
Na swej skórze to poczułem<br />
Winien jestem dziś powiedzieć<br />
HGW dziękuję</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ickam89.com/index.php/hgw-thank-you/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Long time no see&#8230;</title>
		<link>http://ickam89.com/index.php/long-time-no-see/</link>
		<comments>http://ickam89.com/index.php/long-time-no-see/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 16 Sep 2009 19:35:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marek Mackiewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wiersze]]></category>
		<category><![CDATA[english]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://marekmackiewicz.wordpress.com/?p=291</guid>
		<description><![CDATA[Tak, dawno się nie widzieliśmy. Nie zamierzam Wam tłumaczyć dlaczego. To w końcu mój blog, prawda? No dobrze, nie będę grubiański. Nie pisałem, bo nie było o czym. Czy może raczej w moim życiu artystycznym nie zdarzyło się nic, o czym musielibyście się dowiadywać z tego miejsca. Do dzisiaj.
Albowiem dzisiaj obejrzałem film Traitor (po polsku [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Tak, dawno się nie widzieliśmy. Nie zamierzam Wam tłumaczyć dlaczego. To w końcu mój blog, prawda? No dobrze, nie będę grubiański. Nie pisałem, bo nie było o czym. Czy może raczej w moim życiu artystycznym nie zdarzyło się nic, o czym musielibyście się dowiadywać z tego miejsca. Do dzisiaj.</p>
<p>Albowiem dzisiaj obejrzałem film <em>Traitor</em> (po polsku <em>Zdrajca</em>, gdyby ktoś pytał). Dla mnie była to bardziej opowieść o Bogu, niż o zdrajcach. A raczej o różnych sposobach rozumienia tzw. woli Bożej.  I wiecie co? Albo tem film mnie natchnął, albo gorączka, albo przyrodzome szaleństwo, a pewnie wszystko po trochu. Bo napisałem coś, co trudno nazwać inaczej, niż tyradą syna Lucyfera. Tak też to nazwałem.</p>
<p><strong>Tirade of Lucifer&#8217;s Son</strong> (16th Sep &#8216;09)</p>
<p>Heal me or kill me<br />
I know you may do both<br />
And do this one thing for me<br />
Don&#8217;t prove me wrong<br />
Do what must be done<br />
Before the time<br />
That has to come</p>
<p>Show your mercy<br />
Or your anger<br />
Because I know you as a great pretender<br />
You see what they made me<br />
It didn&#8217;t have to be that way<br />
But you let it to be made<br />
So you see what was our fate<br />
It isn&#8217;t the matter of faith<br />
Just of being honest<br />
But you aren&#8217;t are you<br />
I should ask all the goners</p>
<p>They owed you nothing<br />
Except for fact of living<br />
But who gives and takes away<br />
Will face his shame<br />
In the darkest hell</p>
<p>So where are you<br />
Allah, Jehovah, the Almighty<br />
You just sit somewhere and say &#8220;Alrighty&#8221;<br />
Watching your children killing each other<br />
Guess what<br />
I knew you didn&#8217;t bother</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ickam89.com/index.php/long-time-no-see/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Restrictions</title>
		<link>http://ickam89.com/index.php/restrictions/</link>
		<comments>http://ickam89.com/index.php/restrictions/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 30 Jul 2009 21:39:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marek Mackiewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[seksualność]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://marekmackiewicz.wordpress.com/?p=282</guid>
		<description><![CDATA[Zasadniczo dzielę filmy na dwie i pół kategorii. Filmy artystyczne,  rozrywkowe i rozrywkowo-artystyczne. O ile nie zakwalifikuje obrazu do pierwszej kategorii, jestem wyrozumiałym widzem. Bo widz, w odróżnieniu od krytyka filmowego, ma pełne prawo być wyrozumiały.
Kiedy zaczynałem oglądać Karmel Nadine Labaki myślałem, że będę musiał wykazać się właśnie wyrozumiałością. Ot, historia miłosna, której najmocniejszą stroną [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zasadniczo dzielę filmy na dwie i pół kategorii. Filmy artystyczne,  rozrywkowe i rozrywkowo-artystyczne. O ile nie zakwalifikuje obrazu do pierwszej kategorii, jestem wyrozumiałym widzem. Bo widz, w odróżnieniu od krytyka filmowego, ma pełne prawo być wyrozumiały.</p>
<p>Kiedy zaczynałem oglądać <em>Karmel</em> <strong><a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Nadine_Labaki">Nadine Labaki</a></strong> myślałem, że będę musiał wykazać się właśnie wyrozumiałością. Ot, historia miłosna, której najmocniejszą stroną jest egzotyczna uroda aktorek. Nic bardziej mylnego. Wprawdzie już na początku było widać zderzenie konwenansów z kobiecą przewrotnością, ale nonszalancja głównej bohaterki (chociażby pokazanie języka policjantowi), dawała efekt nieco groteskowy.</p>
<p>Dopiero, gdy ukazano problemy moralne libańskich kobiet, odebrałem ten film głębiej.  Sytuacja kochanki w żadnej kulturze nie jest komfortowa.  Trudno jest mi jednak wskazać obszar, w którym ingerencja w prywatność kobiet i surowość oceny społecznej jest większa niż w krajach arabskich.</p>
<p>Nie znając filmów tego typu, nie zdajemy sobie sprawy z zakresu wolności osobistej jaką dysponujemy. W zestawieniu ze światem przedstawionym w <em>Karmelu</em>, polskie absurdy zdają się  mało absurdalne, roszczenia europejskich feministek okazują się błahe wobec niezręcznej sytuacji kobiety zmuszonej rekonstruować błonę dziewiczą w obronie godności, a może nawet życia.</p>
<p>Mówi się tyle o upadku moralności w zachodnich społeczeństwach, lecz czy moralność winna wynikać ze strachu przed napiętnowaniem, czy z praw naturalnych?</p>
<p>Pozwolę sobie jeszcze zwrócić uwagę na tytuł opisywanego filmu. Otóż, dobry tytuł nie ma prawa zdradzać założeń fabularnych dzieła do którego przylega. Wypada też jeżeli tytułowy motyw przebija się w treści utworu, ale nie jest zbyt mocno wyeksponowany. Łatwo tu jednak przesadzić w drugą stronę. W <em>Tataraku</em> Wajdy prawie nie było widać tataraku. Młoda reżyser, dla odmiany, osiągnęła złoty środek. Parafrazując teoretyków literatury <em>Każdy film artystyczny powinien mieć swój karmel.</em></p>
<p>Debiut reżyserski Labaki zestawia się z twórczością Almodowara. Tego rodzaju porównania zostawmy jednak krytykom, pamiętając że w sztuce wszystko już było i nie sposób dziś znaleźć dzieło zupełnie niepodobne do innych. Warto skupić się na tym czy polecilibyśmy komuś dany &#8220;kawałek sztuki&#8221;, zamiast kopiować często przeintelektualizowany bełkot <em>znawców</em>. Jeśli zapytacie mnie, czy warto zobaczyć <em>Karmel</em>, bez wahania odpowiem twierdząco.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ickam89.com/index.php/restrictions/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Marathon</title>
		<link>http://ickam89.com/index.php/marathon/</link>
		<comments>http://ickam89.com/index.php/marathon/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 24 Jul 2009 20:31:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marek Mackiewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[książka]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://marekmackiewicz.wordpress.com/?p=278</guid>
		<description><![CDATA[W ciągu ostatnich 72 godzin obejrzałem w kinie trzy filmy. Tak się ciekawie złożyło, że wszystkie te obrazy były ekranizacjami tekstów literackich. O dziwo, najlepszym z nich okazały się Anioły i demony na motywach powieści Browna. O dziwo, bo konkurencja była nie byle jaka. Były to mianowicie Tatarak Wajdy inspirowany opowiadaniem Jarosława Iwaszkiewicza, oraz Harry [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W ciągu ostatnich 72 godzin obejrzałem w kinie trzy filmy. Tak się ciekawie złożyło, że wszystkie te obrazy były ekranizacjami tekstów literackich. O dziwo, najlepszym z nich okazały się <em>Anioły i demony</em> na motywach powieści Browna. O dziwo, bo konkurencja była nie byle jaka. Były to mianowicie <em>Tatarak</em> Wajdy inspirowany opowiadaniem Jarosława Iwaszkiewicza, oraz <em>Harry Potter i Półkrwi Książę.</em></p>
<p>Dlaczego akurat film Rona Howarda był najlepszy? Ukażę to punktując wady jego konkurentów.  Jedyny polski film w stawce wzbudził mieszane uczucia. Szczegóły z ostatnich kilku tygodni życia Jandy z jej mężem, Edwardem Kłośińskim wmieszane w historię fabularną miały ze sobą najwyżej dwa wspólne mianowniki: chorobę Pani Marty i śmierć Bogusia.  Ostatecznie nie do końca wiadomo o czym w ogóle mowa. Miałem wręcz wrażenie, że aktorka pokroju Jandy posunęła się do sprzedawania własnego cierpienia.</p>
<p>I myślałbym pewnie, że lepiej byłoby gdyby reżyser nie czekał na tę właśnie aktorkę, lecz powierzył rolę doktorowej komu innemu. Myślałbym tak, gdyby nie słowa wstępu do filmu wygłoszone przez prowadzącego <em>bialskie spotkania filmowe</em>. Stwierdził on bowiem, że najbardziej sławnemu polskiemu reżyserowi całkiem słusznie zarzuca się przekłamywanie historii. Mniej więcej w połowie seansu pojawiło się w moich myślach zdanie, <em>że artysta nigdy nie kłamie, lecz może używać fikcji, aby pokazać ogólną prawdę</em>, będące parafrazą słów jakiegoś autorytetu z dziedziny szeroko pojętej sztuki. Pomyślałem sobie także, że ekranizacji tekstów literackich może ponadto dotyczyć prawidłowość właściwa ich przekładom, mianowicie: <em>piękne nie są wierne, wierne nie są piękne</em>. Bez wątpienia <em>Tatarak</em> promował jakieś wyższe wartości, jednak &#8211; jak na mój gust &#8211; ukryto je zbyt głęboko. Stąd też moje ambiwalentne odczucia.</p>
<p>Przypadek najnowszej kinowej adaptacji przygód młodego czarodzieja ukazuje natomiast, że nie wystarczy dobrze opowiedziana historia, aby zrobić warty obejrzenia film. Przed seansem, który rozpoczął się już dzisiaj, bo o godzinie 00:01 miałem przyjemność udzielić wywiadu bliżej nieokreślonym dżentelmenom z kamerą. Zapytany, czego spodziewam się po filmie, odpowiedziałem, że spodziewam się <em>pazura</em>, mrocznej atmosfery, która ewidentnie emanuje z szóstego tomu serii o Harrym Potterze. Takie oczekiwania, wzbudził zresztą zwiastun, który, jak śmiem twierdzić, objął niemal wszystkie ciekawe momenty filmu. Na potwierdzenie tych słów i, aby ułatwić ustosunkowanie się do sprawy w domowym zaciszu już po obejrzeniu <em>Księcia</em>, zamieszczam zwiastun filmu emitowany w polskich kinach.</p>
<p><object width="425" height="350"><param name="movie" value="TFAc-3s5KvQ"></param><param name="wmode" value="transparent" ></param><embed src="http://www.youtube.com/v/TFAc-3s5KvQ" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" width="425" height="350"></embed></object></p>
<p>Przyznacie chyba, że mieliśmy prawo oczekiwać obrazu, który mógłby nawet przestraszyć osobniki o słabszych nerwach. <strong>Yates</strong> zamiast tego zaserwował pseudokomedyjkę kostiumową, nudną niemal zawsze, gdy braknie podtekstów. A tych jest całkiem sporo jak na film dla młodzieży. Pominę już nieścisłości fabularne, które były widoczne nawet dla kogoś kto książkę przeczytał zaraz po jej wydaniu w Polsce, ale nie biły po oczach. Poza tym pamiętajmy o <em>pięknie i wierności</em>.</p>
<p>Obiektywnie mierny poziom filmu jako całości dziwi zwłaszcza, że za reżyserię poprzedniej części &#8211; którą to część wspominam znacznie lepiej niż tę opisywaną obecnie &#8211; odpowiada ten sam człowiek. Czyżby poszedł na łatwiznę?</p>
<p>Na koniec przyszła pora na kilka słów o najlepszej z wspomnianych dziś produkcji. Nie czytałem jej literackiego pierwowzoru, ale już scena niszczenia pierścienia rybaka po śmierci papieża, otwierająca film, sprawia bardzo dobre wrażenie. W zasadzie możnaby na tym zakończyć mówienie o <em>Aniołach i demonach</em>. Warto jednak pochwalić konsekwentne prowadzenie widza po fałszywym tropie, aby ostatecznie go zaskoczyć. Widać tu wyraźny postęp od czasu <em>Kodu da Vinci</em>, w którym stosunkowo szybko można było się domyślić kto jest potomkiem, czy raczej potomkinią Chrystusa.</p>
<p>Co może razić, to nadzwyczajna zręczność i przebiegłość zabójcy. Mniemam jednak, że ma to swoje źródło już w tekście powieści.</p>
<p>O czym świadczy zaskakująca nierówność przedstawionych przeze mnie filmów? <strong>O tym, że w kinie nie ma nic pewnego</strong>. Dobrego filmu nie gwarantują ani uznane nazwiska jego twórców, ani najlepsze ich chęci, ani nawet dobrze napisana książka będąca dla nich bazą. Co ciekawsze, <strong>przekładając kontrowersyjną książkę na język filmu</strong> udaje się czasem &#8211; choć stosunkowo rzadko &#8211; wyeksponować coś, <strong>poza samą kontrowersją</strong>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ickam89.com/index.php/marathon/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Le choc pour le choc</title>
		<link>http://ickam89.com/index.php/le-choc-pour-le-choc/</link>
		<comments>http://ickam89.com/index.php/le-choc-pour-le-choc/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 17 Jul 2009 20:25:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marek Mackiewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[książka]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://marekmackiewicz.wordpress.com/?p=276</guid>
		<description><![CDATA[Nie jest dla mnie nowością, że aby zaistnieć w popkulturze należy podziałać na odbiorcę feerią barw, doznań czy czegokolwiek. Właśnie wróciłem z pierwszego w moim mieście seansu Wojny polsko-ruskiej i postanowiłem podzielić się swoimi przemyśleniami na temat tegoż obrazu.
Byłem niezmiernie ciekaw, kim i czym bezustannie zachwycał się Robert Leszczyński w pierwszej edycji Idola (tak, kiedy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Nie jest dla mnie nowością, że aby zaistnieć w popkulturze należy podziałać na odbiorcę feerią barw, doznań czy czegokolwiek. Właśnie wróciłem z pierwszego w moim mieście seansu <em>Wojny polsko-ruskiej</em> i postanowiłem podzielić się swoimi przemyśleniami na temat tegoż obrazu.</p>
<p>Byłem niezmiernie ciekaw, kim i czym bezustannie zachwycał się Robert Leszczyński w pierwszej edycji <em>Idola</em> (tak, kiedy emitowano ten program, chłonąłem jeszcze popkulturę całym sobą). W kinie obejrzałem właśnie coś, co jest stuprocentowo zgodne z kanonem popkultury właśnie, który streścić można w jednym bezokoliczniku <em>szokować!</em></p>
<p>Moje uprzedzenie do tego filmu, wynika z niechęci do groteski. Jest to, w moim przekonaniu, konwencja, która wymaga efekciarskich środków. I taka właśnie była <em>Wojna polsko-ruska</em>. Ot, niewinne połącznie <em>Matriksa, Requiem dla snu </em>i <em>Bruce&#8217;a wszechmogącego, </em>gdzie Szyc (Silny) to jednocześnie Neo i Harry, zaś Masłowska to taki Morgan Freeman (Bóg) w spódnicy.</p>
<p>Czy mam cokolwiek przeciwko wymienionym filmom? Zasadniczo uważam, że były na swój sposób nowatorskie. No właśnie <strong>były</strong>, odpowiednio  w latach 1999, 2001 i 2003. Serwowanie podobnej mikstury w roku pańskim dwa tysiące dziewiątym jest dla mnie cokolwiek niezrozumiałe.</p>
<p>Mój brat jest zdania, że film jest, jak na polskie warunki, wykonany bardzo dobrze i trudno się z tym nie zgodzić. Fabuła gdzieś się rozmywa. ale całość przyciąga oko, a chyba o to chodziło.</p>
<p>Kolejną zaletą obrazu jest jego sugestywność. Tę cechę cenię najbardziej. O ile na przykład <em>Juno</em> nie był filmem pretensjonalnym, o tyle ostatnia rzeczą, którą miałem ochotę zobaczyć były narządy płciowe Szyca. Niestety zobaczyłem je kilkakrotnie, co wydało mi się aż nazbyt dosłowne. Mniemam jednak, że to ukłon w stronę żeńskiej części publiczności.</p>
<p>Ponadto, mam wrażenie, że purytańskiej Polsce, trzeba od czasu do czasu filmów na miarę <em>Requiem dla snu</em>. Może w końcu zrozumiemy skąd biorą się narkomani. Dotrze do nas, że za doznaniami można podążać tak uparcie, aby ostatecznie je wypaczyć. Bo czy Siwy, który w gruncie rzeczy szukał dla siebie miejsca poza szeregiem niewolników, nie mógł istnieć naprawdę? Mniemam, że znalazłoby się conajmniej kilku takich jak on.</p>
<p>Mam nieodparte wrażenie, że film ten powstał głównie po to, aby wzbudzić nową falę zainteresowania powieścią Masłowskiej. Publika to kupi. Bo publika od wieków pragnie chleba i igrzysk. Jeżeli wyżej wymieniona książka jest w połowie tak zakręcona jak jej filmowa adaptacja to:</p>
<p>a) boję się po nią sięgać;</p>
<p>b) zamiast <em>pierwszą polską powieścią dresiarską</em>, należy ją nazywać <em>pierwszą polską powieścią</em> <em>ćpuńską</em>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ickam89.com/index.php/le-choc-pour-le-choc/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Infinity of the ends</title>
		<link>http://ickam89.com/index.php/infinity-of-the-ends/</link>
		<comments>http://ickam89.com/index.php/infinity-of-the-ends/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 15 May 2009 15:42:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marek Mackiewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wiersze]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[komentarz]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://marekmackiewicz.wordpress.com/?p=262</guid>
		<description><![CDATA[Nawet gdybym nie napisał tego wiersza wczoraj, zrobiłbym to dzisiaj. Wczoraj po raz drugi obejrzałem V jak Vendeta, dzisiaj zaś finał ósmego sezonu Smallville. Wiem, że długość tego serialu kojarzy się Wam pewnie z Modą na sukces, ale lubię go, mimo tego, że wielu twierdzi, że już dawno powinien się skończyć. Ja jestem nawet zdolny [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Nawet gdybym nie napisał tego wiersza wczoraj, zrobiłbym to dzisiaj. Wczoraj po raz drugi obejrzałem <em>V jak Vendeta, </em>dzisiaj zaś finał ósmego sezonu <em>Smallville</em>. Wiem, że długość tego serialu kojarzy się Wam pewnie z <em>Modą na sukces</em>, ale lubię go, mimo tego, że wielu twierdzi, że już dawno powinien się skończyć. Ja jestem nawet zdolny przymknąć oko na cały zamęt jaki wprowadza ów serial do uniwersum komiksowego. Do rzeczy jednak: <em>V</em> znowu skłonił mnie do przemyśleń związanych z ludzkim życiem, a konkretniej postrzeganiem jego kolejnych etapów. Co ma do tego <em>Smallville</em>? Mówiąc szczerze: jedną frazę, mianowicie:</p>
<blockquote><p>Clark Kent is dead.</p></blockquote>
<p>Wypowiadaną przez samego Kenta. Scenarzystom <em>Smallville</em> chodziło zatem po głowach to, co i mnie. Najwyższa jednak pora by proza ustąpiła pola poezji</p>
<p><strong>(&#8230;)</strong> (14.5.2009)</p>
<p>Po to umarłem<br />
By narodzić się na nowo<br />
Jak to kiedyś pisałem<br />
&#8220;Z trochę mniej człowieczą głową&#8221;</p>
<p>Pierwsza śmierć<br />
Jest końcem Ciebie jakiego znasz<br />
Mówią że odpada z Ciebie ćwierć<br />
Lecz Ty cały przemijasz<br />
Mimo że się jeszcze wczoraj śniła<br />
Ta która życiem Ci była</p>
<p>Umierasz więcej niż raz<br />
Mało kto ginie tylko dwukrotnie<br />
Choć zewnętrznie pozostaje żywy<br />
Reaguje gdy ktoś go dotknie</p>
<p>Lecz nie jest już<br />
Tym samym człowiekiem<br />
Słowa zmieniające znaczenia<br />
Są trumny jego wiekiem</p>
<p>Inne reakcje<br />
Dziwne myśli konotacje<br />
Ciało to zbyt mało<br />
Żeby to myślące coś<br />
Człowiekiem pozostało</p>
<p>Patrz i widź<br />
Jak konam ja<br />
Jak umierasz Ty<br />
Jak rodzą się oni<br />
Choć to nasze line papilarne<br />
Znajdą u ich dłoni</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ickam89.com/index.php/infinity-of-the-ends/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Cudze chwalicie? Takie samo jest jak Wasze</title>
		<link>http://ickam89.com/index.php/cudze-chwalicie-takie-samo-jest-jak-wasze/</link>
		<comments>http://ickam89.com/index.php/cudze-chwalicie-takie-samo-jest-jak-wasze/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 20 Sep 2008 07:25:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marek Mackiewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[komentarz]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://f-log.pl/ickam/2008/09/20/cudze-chwalicie-takie-samo-jest-jak-wasze/</guid>
		<description><![CDATA[Jeśli ktoś mnie choć trochę zna, wie, że oglądam niemało amerykańskich seriali. Robię to tym chętniej im bardziej podoba mi się któraś z aktorek, że zaś Amerykanie mają talent do wynajdywania tych najpiękniejszych to się trochę tego nazbierało. Mógłbym sobie do tego dorobić jakąś zgrabną filozofię (jak to często czynią za oceanem), ale pozwolę sobie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jeśli ktoś mnie choć trochę zna, wie, że oglądam niemało amerykańskich seriali. Robię to tym chętniej im bardziej podoba mi się któraś z aktorek, że zaś Amerykanie mają talent do wynajdywania tych najpiękniejszych to się trochę tego nazbierało. Mógłbym sobie do tego dorobić jakąś zgrabną filozofię (jak to często czynią za oceanem), ale pozwolę sobie zostać przy zgrabnych paniach.</p>
<p>By być uczciwym, muszę jednak coś przyznać. Ta myśl dojrzewała we mnie od wielu miesięcy. Ale żeby nie było tak łatwo to zacznę, za przeproszeniem, od tyłu. Zarzuca się polskim telenowelom (czy jak kto woli serialom), <strong>jednostajność i powielanie utartych schematów</strong>. Żaden rozsądny widz nie odważyłby się chyba z tym polemizować. Inna sprawa, że połowę naszych rodzimych produkcji pisała bądź nadal pisze jedna scenarzystka, co jest jakimś usprawiedliwieniem. Prawdziwy problem polega na tym,  że amerykańskie seriale (skądinąd tak dobrze przez nas przyjmowane), różnią się od naszych dużo mniej niż myślicie. Przede wszystkim są zbiorczą emanacją wyobrażeń milionów amerykanów, ale po kolei:</p>
<p>- <strong>główni bohaterowie </strong>- zwykle geniusze, klony, albo inni kosmici, którzy odkrywając swoje nadnaturalne zdolności postanawiają działać dla dobra ludzkości, oczywiście tak, aby nikt się o tym nie dowiedział, bo jeszcze za dużo panienek im wskoczy do łóżka. <img src='http://ickam89.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  &#8220;Chlubnym&#8221; wyjątkiem (chociaż nie do końca wyjątkiem) jest tu postać <strong>Nancy Botwin</strong> z serii <strong>Weeds</strong>: matka dwóch dorastających chłopców, która zdesperowana śmiercią męża, zaczyna handlować trawką, aby nie dopuścić do pogorszenia się ich standardu życia</p>
<p>- <strong>główni złoczyńcy </strong>- szefowie/członkowie wielkich korporacji, którzy nie cofną się przed niczym, aby uczynić z naszych szlachetnych bohaterów swoje króliki doświadczalne lub wykorzystać ich do swoich niecnych celów. Czasem, o zgrozo, posługują się stróżami prawa, którzy uwaga, <strong>nie zawsze są skorumpowani</strong></p>
<p>- <strong>wątki miłosne</strong> &#8211; istnieją, a jakże. Wybranką serca głównego bohatera okazuje się zawsze &#8220;dziewczyna z sąsiedztwa&#8221;. Ładna, miła, inteligentna, raczej nie gotowa na związek, ale kto by się tam oparł superbohaterowi? Sami bohaterowie są na ogół prawiczkami bez skazy, a mimo że mają przynajmniej 18 lat, przeżywają swoją <strong>pierwszą prawdziwą miłość. </strong>Żeby jednak nie było zbyt kolorowo, muszą ciągle wybierać pomiędzy szczęściem świata lub ewentualnie swojej najbliższej rodziny, a swoim własnym.</p>
<p>- <strong>sielanka, </strong>a właściwie jej brak. Kiedy tylko wydaje się, że wszystko w życiu naszych ulubionych postaci się poukładało, okazuje się, że coś się jednak psuje. Rozumiem, że wszystko, co opiera się na fabule, rządzi się swoimi prawami (szczególnie produkcje telewizyjne), ale nie miałbym nic przeciwko temu, żeby pooglądać przez 1 czy 2 odcinki jak ktoś, kto robi dla świata więcej niż ktokolwiek inny, jest w końcu szczęśliwy</p>
<p>- <strong>zakończenia sezonów</strong> &#8211; scenarzyści zawsze wiedzieli jak zakończyć nawet najnudniejszy sezon, tak aby przyciągnąć widzów na co najmniej dwa najbliższe odcinki. Ta prawda jest chyba wspólna dla wszystkich nacji.</p>
<p>Oczywiście, wszystkie te czynniki, trochę się różnią od tych występujących w naszych produkcjach, ale wynika to z odmiennej świadomości amerykanów spróbuję objaśnić różnice:</p>
<p>- amerykanie zawsze cenili wyjątkowość. Co więcej marzyli o kimś, kto pojawi się i rozwiąże wszystkie ich problemy. Jako młode społeczeństwo do dzisiaj mają skłonność do patetyzowania zarówno swojej historii jak też wszystkich opowiadań i przekazów. Podświadomie pragną superbohaterów, więc tworzą takie postacie.</p>
<p>- jak wyżej, przed kimś obdarzonym szczególnymi zdolnościami, nie można postawić zwykłych problemów, bo będzie za łatwo. Jest to też wynik popularności teorii spiskowych, które mówią najczęściej o tym, że świat jest sterowany przez obrzydliwie bogatych i potężnych ludzi</p>
<p>- ten czynnik (podobnie jak piękne panie) przyciąga rzesze młodocianych widzów, którzy często identyfikują się z problemami emocjonalnymi bohaterów, mimo że nie posiadają ich mocy. Scenarzyści zaś, najczęściej niezadowoleni z wczesnej inicjacji seksualnej swoich dzieci i ich rówieśników, podają im wzorce bohaterów, którzy szanują dziewictwo własne i swoich ukochanych</p>
<p>- za dużo sielanki = nuda = spadek oglądalności = mniejsze zyski</p>
<p>Powyższa równość jest również prawidłowa dla ostatniego punktu. Wydaje mi się, że udało mi się uzasadnić powyższą tezę. Jaka będzie konkluzja? <strong>Wszyscy jesteśmy hipokrytami</strong>. <img src='http://ickam89.com/wp-includes/images/smilies/icon_razz.gif' alt=':P' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ickam89.com/index.php/cudze-chwalicie-takie-samo-jest-jak-wasze/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jednak mieszkam na wsi</title>
		<link>http://ickam89.com/index.php/jednak-mieszkam-na-wsi/</link>
		<comments>http://ickam89.com/index.php/jednak-mieszkam-na-wsi/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 23 Apr 2008 17:13:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marek Mackiewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[komentarz]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://f-log.pl/ickam/2008/04/23/jednak-mieszkam-na-wsi/</guid>
		<description><![CDATA[Nad wstępem do tej recenzji zastanawiałem się już wczoraj. Miałem zamiar zacząć od tego, że nie spodziewałem się, aby dyrektor mojej szkoły (człowiek znany z konserwatywnych poglądów)  zgodził się na to, abyśmy poszli na film, który zapewne według nadgorliwych promuje aktywność seksualną nastolatków.
Do rzeczy jednak. Od początku: czołówka. Zwykle ogranicza się ona do dużego [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Nad wstępem do tej recenzji zastanawiałem się już wczoraj. Miałem zamiar zacząć od tego, że nie spodziewałem się, aby dyrektor mojej szkoły (człowiek znany z konserwatywnych poglądów)  zgodził się na to, abyśmy poszli na film, który zapewne według nadgorliwych promuje aktywność seksualną nastolatków.</p>
<p>Do rzeczy jednak. Od początku: czołówka. Zwykle ogranicza się ona do dużego napisu z tytułem filmu, a nazwiska odtwórców głównych ról są &#8220;wkomponowywane&#8221; w obraz. Twórcy <em>Juno</em> zaserwowali animację, która w zasadzie nic nie wnosi do filmu, a jeszcze okraszona jest piosenką, która szybko zaczyna irytować. Umieszczenie tego dziwnego tworu kilka minut po rozpoczęciu filmu trąci serialem.</p>
<p>Skoro zacząłem o muzyce, to powiem, że w dalszej części jest ona utrzymana w podobnym tonie, ale w jakiś dziwny sposób człowiek przyzwyczaja się do niej, a nawet stwierdza, że nadaje ona swoisty filmowi klimat. Na szczególne wyróżnienie zasługuje jednak piosenka końcowa, która odbiega od tego klimatu, ale bardzo przyjemnie się jej słucha</p>
<p>Komizm. Jak przystało na komedię, występuje. Trzeba go jednak podzielić na  komizm sytuacyjny i słowny.Wartość pierwszego, znacznie przewyższa wartość drugiego, chociaż komizm słowny mógł się najzwyczajniej w świecie rozmywać przez totalnie beznadziejne tłumaczenie.  Nie udało mi się zapamiętać żadnego naprawdę śmiesznego zdania, mimo że parę razy się uśmiechnąłem. Kolega miał podobne odczucia, a zwykle po naprawdę śmiesznych filmach, sypiemy cytatami przez co najmniej kilka dni.</p>
<p>Komizm sytuacyjny. Żeby ukazać, że istnieje, a jednocześnie nie zepsuć ewentualnego oglądania, przytoczę tylko scenę, w której Bleek smaruje uda antyperspirantem.</p>
<p>Realizm. Tutaj film wypada naprawdę nieźle. Po pierwsze, dialogi nie są na siłę cenzurowane. Po drugie, początek obfituje w kilka sugestywnych ujęć, które nie przekraczają granic dobrego smaku, a jednocześnie przemycają między wierszami pewną dawkę erotyzmu (vide spadające majtki Juno podczas retrospekcji stosunku). Po trzecie sylwetki bohaterów są wiarygodne. Juno &#8211; znudzona zwyczajnym życiem outsiderka; Bleek &#8211; nieporadny sportowiec; Leah (przyjaciółka Juno) &#8211; nastawiona typowo konsumpcyjnie laleczka.</p>
<p>Model rodziny w jakiej wychowała się Juno, także wydaje się być typowy dla USA: ojciec, który nie jest zachwycony wpadką córki, ale też nie wyciąga wobec niej żadnych konsekwencji z tego powodu; macocha, która nie pała do niej szczególną miłością, ale potrafi stanąć w jej obronie kiedy trzeba (USG) i przyrodnia siostra, z którą bohaterka nie czuje się szczególnie związana</p>
<p>Wypadałby w końcu nawiązać do tytułu. Otóż kino zafundowało nam dodatkową atrakcję w postaci gasnącego projektora. Stało się to wtedy, kiedy Juno miała poznać Marka i Venessę (obejrzycie to dowiecie się kto to). Obsługa kina otrzymała brawa. Jak długo żyję, nie słyszałem o podobnym incydencie. Mógł on wpłynąć na mój odbiór filmu i trudno powiedzieć czy nie wpłynął. W żadnym większym mieście nie mogłoby się zdarzyć coś takiego</p>
<p>Mam mieszane uczucia. Film nie powala, ale też nie jest tragiczny. Jeżeli zamierzacie na niego pójść to nie będę Was odwodził od tego zamiaru, ale tylko jeżeli znacie angielski na tyle dobrze, żeby odpuścić sobie czytanie napisów. Nie jest to jednak film na miarę <em>Supersamca</em>, mimo że odtwórca roli Bleeka, grał tam jedną z głównych ról.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ickam89.com/index.php/jednak-mieszkam-na-wsi/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
