<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>ickam89.com &#187; książka</title>
	<atom:link href="http://ickam89.com/index.php/category/ksiazka/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://ickam89.com</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Mon, 07 Jun 2010 19:39:56 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.1</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Marathon</title>
		<link>http://ickam89.com/index.php/marathon/</link>
		<comments>http://ickam89.com/index.php/marathon/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 24 Jul 2009 20:31:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marek Mackiewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[książka]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://marekmackiewicz.wordpress.com/?p=278</guid>
		<description><![CDATA[W ciągu ostatnich 72 godzin obejrzałem w kinie trzy filmy. Tak się ciekawie złożyło, że wszystkie te obrazy były ekranizacjami tekstów literackich. O dziwo, najlepszym z nich okazały się Anioły i demony na motywach powieści Browna. O dziwo, bo konkurencja była nie byle jaka. Były to mianowicie Tatarak Wajdy inspirowany opowiadaniem Jarosława Iwaszkiewicza, oraz Harry [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W ciągu ostatnich 72 godzin obejrzałem w kinie trzy filmy. Tak się ciekawie złożyło, że wszystkie te obrazy były ekranizacjami tekstów literackich. O dziwo, najlepszym z nich okazały się <em>Anioły i demony</em> na motywach powieści Browna. O dziwo, bo konkurencja była nie byle jaka. Były to mianowicie <em>Tatarak</em> Wajdy inspirowany opowiadaniem Jarosława Iwaszkiewicza, oraz <em>Harry Potter i Półkrwi Książę.</em></p>
<p>Dlaczego akurat film Rona Howarda był najlepszy? Ukażę to punktując wady jego konkurentów.  Jedyny polski film w stawce wzbudził mieszane uczucia. Szczegóły z ostatnich kilku tygodni życia Jandy z jej mężem, Edwardem Kłośińskim wmieszane w historię fabularną miały ze sobą najwyżej dwa wspólne mianowniki: chorobę Pani Marty i śmierć Bogusia.  Ostatecznie nie do końca wiadomo o czym w ogóle mowa. Miałem wręcz wrażenie, że aktorka pokroju Jandy posunęła się do sprzedawania własnego cierpienia.</p>
<p>I myślałbym pewnie, że lepiej byłoby gdyby reżyser nie czekał na tę właśnie aktorkę, lecz powierzył rolę doktorowej komu innemu. Myślałbym tak, gdyby nie słowa wstępu do filmu wygłoszone przez prowadzącego <em>bialskie spotkania filmowe</em>. Stwierdził on bowiem, że najbardziej sławnemu polskiemu reżyserowi całkiem słusznie zarzuca się przekłamywanie historii. Mniej więcej w połowie seansu pojawiło się w moich myślach zdanie, <em>że artysta nigdy nie kłamie, lecz może używać fikcji, aby pokazać ogólną prawdę</em>, będące parafrazą słów jakiegoś autorytetu z dziedziny szeroko pojętej sztuki. Pomyślałem sobie także, że ekranizacji tekstów literackich może ponadto dotyczyć prawidłowość właściwa ich przekładom, mianowicie: <em>piękne nie są wierne, wierne nie są piękne</em>. Bez wątpienia <em>Tatarak</em> promował jakieś wyższe wartości, jednak &#8211; jak na mój gust &#8211; ukryto je zbyt głęboko. Stąd też moje ambiwalentne odczucia.</p>
<p>Przypadek najnowszej kinowej adaptacji przygód młodego czarodzieja ukazuje natomiast, że nie wystarczy dobrze opowiedziana historia, aby zrobić warty obejrzenia film. Przed seansem, który rozpoczął się już dzisiaj, bo o godzinie 00:01 miałem przyjemność udzielić wywiadu bliżej nieokreślonym dżentelmenom z kamerą. Zapytany, czego spodziewam się po filmie, odpowiedziałem, że spodziewam się <em>pazura</em>, mrocznej atmosfery, która ewidentnie emanuje z szóstego tomu serii o Harrym Potterze. Takie oczekiwania, wzbudził zresztą zwiastun, który, jak śmiem twierdzić, objął niemal wszystkie ciekawe momenty filmu. Na potwierdzenie tych słów i, aby ułatwić ustosunkowanie się do sprawy w domowym zaciszu już po obejrzeniu <em>Księcia</em>, zamieszczam zwiastun filmu emitowany w polskich kinach.</p>
<p><object width="425" height="350"><param name="movie" value="TFAc-3s5KvQ"></param><param name="wmode" value="transparent" ></param><embed src="http://www.youtube.com/v/TFAc-3s5KvQ" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" width="425" height="350"></embed></object></p>
<p>Przyznacie chyba, że mieliśmy prawo oczekiwać obrazu, który mógłby nawet przestraszyć osobniki o słabszych nerwach. <strong>Yates</strong> zamiast tego zaserwował pseudokomedyjkę kostiumową, nudną niemal zawsze, gdy braknie podtekstów. A tych jest całkiem sporo jak na film dla młodzieży. Pominę już nieścisłości fabularne, które były widoczne nawet dla kogoś kto książkę przeczytał zaraz po jej wydaniu w Polsce, ale nie biły po oczach. Poza tym pamiętajmy o <em>pięknie i wierności</em>.</p>
<p>Obiektywnie mierny poziom filmu jako całości dziwi zwłaszcza, że za reżyserię poprzedniej części &#8211; którą to część wspominam znacznie lepiej niż tę opisywaną obecnie &#8211; odpowiada ten sam człowiek. Czyżby poszedł na łatwiznę?</p>
<p>Na koniec przyszła pora na kilka słów o najlepszej z wspomnianych dziś produkcji. Nie czytałem jej literackiego pierwowzoru, ale już scena niszczenia pierścienia rybaka po śmierci papieża, otwierająca film, sprawia bardzo dobre wrażenie. W zasadzie możnaby na tym zakończyć mówienie o <em>Aniołach i demonach</em>. Warto jednak pochwalić konsekwentne prowadzenie widza po fałszywym tropie, aby ostatecznie go zaskoczyć. Widać tu wyraźny postęp od czasu <em>Kodu da Vinci</em>, w którym stosunkowo szybko można było się domyślić kto jest potomkiem, czy raczej potomkinią Chrystusa.</p>
<p>Co może razić, to nadzwyczajna zręczność i przebiegłość zabójcy. Mniemam jednak, że ma to swoje źródło już w tekście powieści.</p>
<p>O czym świadczy zaskakująca nierówność przedstawionych przeze mnie filmów? <strong>O tym, że w kinie nie ma nic pewnego</strong>. Dobrego filmu nie gwarantują ani uznane nazwiska jego twórców, ani najlepsze ich chęci, ani nawet dobrze napisana książka będąca dla nich bazą. Co ciekawsze, <strong>przekładając kontrowersyjną książkę na język filmu</strong> udaje się czasem &#8211; choć stosunkowo rzadko &#8211; wyeksponować coś, <strong>poza samą kontrowersją</strong>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ickam89.com/index.php/marathon/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Le choc pour le choc</title>
		<link>http://ickam89.com/index.php/le-choc-pour-le-choc/</link>
		<comments>http://ickam89.com/index.php/le-choc-pour-le-choc/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 17 Jul 2009 20:25:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marek Mackiewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[książka]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://marekmackiewicz.wordpress.com/?p=276</guid>
		<description><![CDATA[Nie jest dla mnie nowością, że aby zaistnieć w popkulturze należy podziałać na odbiorcę feerią barw, doznań czy czegokolwiek. Właśnie wróciłem z pierwszego w moim mieście seansu Wojny polsko-ruskiej i postanowiłem podzielić się swoimi przemyśleniami na temat tegoż obrazu.
Byłem niezmiernie ciekaw, kim i czym bezustannie zachwycał się Robert Leszczyński w pierwszej edycji Idola (tak, kiedy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Nie jest dla mnie nowością, że aby zaistnieć w popkulturze należy podziałać na odbiorcę feerią barw, doznań czy czegokolwiek. Właśnie wróciłem z pierwszego w moim mieście seansu <em>Wojny polsko-ruskiej</em> i postanowiłem podzielić się swoimi przemyśleniami na temat tegoż obrazu.</p>
<p>Byłem niezmiernie ciekaw, kim i czym bezustannie zachwycał się Robert Leszczyński w pierwszej edycji <em>Idola</em> (tak, kiedy emitowano ten program, chłonąłem jeszcze popkulturę całym sobą). W kinie obejrzałem właśnie coś, co jest stuprocentowo zgodne z kanonem popkultury właśnie, który streścić można w jednym bezokoliczniku <em>szokować!</em></p>
<p>Moje uprzedzenie do tego filmu, wynika z niechęci do groteski. Jest to, w moim przekonaniu, konwencja, która wymaga efekciarskich środków. I taka właśnie była <em>Wojna polsko-ruska</em>. Ot, niewinne połącznie <em>Matriksa, Requiem dla snu </em>i <em>Bruce&#8217;a wszechmogącego, </em>gdzie Szyc (Silny) to jednocześnie Neo i Harry, zaś Masłowska to taki Morgan Freeman (Bóg) w spódnicy.</p>
<p>Czy mam cokolwiek przeciwko wymienionym filmom? Zasadniczo uważam, że były na swój sposób nowatorskie. No właśnie <strong>były</strong>, odpowiednio  w latach 1999, 2001 i 2003. Serwowanie podobnej mikstury w roku pańskim dwa tysiące dziewiątym jest dla mnie cokolwiek niezrozumiałe.</p>
<p>Mój brat jest zdania, że film jest, jak na polskie warunki, wykonany bardzo dobrze i trudno się z tym nie zgodzić. Fabuła gdzieś się rozmywa. ale całość przyciąga oko, a chyba o to chodziło.</p>
<p>Kolejną zaletą obrazu jest jego sugestywność. Tę cechę cenię najbardziej. O ile na przykład <em>Juno</em> nie był filmem pretensjonalnym, o tyle ostatnia rzeczą, którą miałem ochotę zobaczyć były narządy płciowe Szyca. Niestety zobaczyłem je kilkakrotnie, co wydało mi się aż nazbyt dosłowne. Mniemam jednak, że to ukłon w stronę żeńskiej części publiczności.</p>
<p>Ponadto, mam wrażenie, że purytańskiej Polsce, trzeba od czasu do czasu filmów na miarę <em>Requiem dla snu</em>. Może w końcu zrozumiemy skąd biorą się narkomani. Dotrze do nas, że za doznaniami można podążać tak uparcie, aby ostatecznie je wypaczyć. Bo czy Siwy, który w gruncie rzeczy szukał dla siebie miejsca poza szeregiem niewolników, nie mógł istnieć naprawdę? Mniemam, że znalazłoby się conajmniej kilku takich jak on.</p>
<p>Mam nieodparte wrażenie, że film ten powstał głównie po to, aby wzbudzić nową falę zainteresowania powieścią Masłowskiej. Publika to kupi. Bo publika od wieków pragnie chleba i igrzysk. Jeżeli wyżej wymieniona książka jest w połowie tak zakręcona jak jej filmowa adaptacja to:</p>
<p>a) boję się po nią sięgać;</p>
<p>b) zamiast <em>pierwszą polską powieścią dresiarską</em>, należy ją nazywać <em>pierwszą polską powieścią</em> <em>ćpuńską</em>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ickam89.com/index.php/le-choc-pour-le-choc/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Is it trendy to be a killer?</title>
		<link>http://ickam89.com/index.php/is-it-trendy-to-be-a-killer/</link>
		<comments>http://ickam89.com/index.php/is-it-trendy-to-be-a-killer/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 25 Mar 2009 07:30:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marek Mackiewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[komentarz]]></category>
		<category><![CDATA[książka]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://marekmackiewicz.wordpress.com/?p=191</guid>
		<description><![CDATA[Za czasów Goethego była moda na samobójswa. I to za sprawą &#8220;Cierpień młodego Wertera&#8221;. No i stał się Werter kimś w rodzaju &#8220;Pra-emo&#8221;. Wprawdzie jego powierzchowność różniła się dalece od dzisiejszych emo, ale w swoich czasach jego twórca zainicjował przy okazji swoistą modę. Za wikipedią:
Wśród młodzieży romantyczej zapanowała moda na ubiór werterowski, czyli żółtą kamizelkę [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Za czasów Goethego była moda na samobójswa. I to za sprawą &#8220;Cierpień młodego Wertera&#8221;. No i stał się Werter kimś w rodzaju &#8220;Pra-emo&#8221;. Wprawdzie jego powierzchowność różniła się dalece od dzisiejszych emo, ale w swoich czasach jego twórca zainicjował przy okazji swoistą modę. Za wikipedią:</p>
<blockquote><p>Wśród młodzieży romantyczej zapanowała moda na ubiór werterowski, czyli żółtą kamizelkę i niebieski frak. Wiele osób, które przyjęły w życiu postawę werteryczną, tak jak główny bohater powieści Goethego, popełniło samobójstwo.</p></blockquote>
<p>Dzisiaj mamy modę wielokrotnie bardziej niebezpieczną. Modę na młodocianych &#8220;samobójco-zabójców&#8221;. I jak to zwykle bywa w przypadku takich mód, społeczeństwo jest wobec nich zupełnie bezradne. Wiecie już do czego piję, prawda?</p>
<p>Ale zaraz, przecież <strong>Tim Kretschmer</strong> był tylko jeden. Bzdura, powiadam! Nikt już nie pamięta Harrisa i Klebolda, którzy dziesięć lat temu dokonali masakry w amerykańskim liceum, niewielu wie jeszcze o młodym Czechu, którego policja ujęła zanim zdołał doprowadzić do tragedii.</p>
<p>I co na to wszystko prawo? Za tvn24:</p>
<blockquote><p>Niedoszłemu zamachowcowi &#8211; jeśli zostanie uznany za winnego &#8211; grozi pięć lat więzienia.</p></blockquote>
<p>Co dobrego przyniesie więzienie w tej sytuacji? Nic. Co może przynieść niedobrego? Wiele rzeczy. Na przykład narastającą chęć zemsty na społeczeństwie, które go nie zrozumiało.</p>
<p>Można w tych przypadkach doszukiwać się wpływu brutalności, którą ociekają filmy i gry komputerowe. Można dopatrywać się tzw. &#8220;Cywilizacji śmierci&#8221;, o której trąbi kościół katolicki. Odnośnie brutalnej rozrywki bardzo prawdopodobne, że nie pozostała ona bez wpływu na młodych zabójców. Czy ktoś jednak zadbał o to, żeby ograniczyć im dostęp do pewnych treści? Starożytni patrzyli jak ludzie i dzikie zwierzęta rozszarpują się nawzajem. Jak wielu z nich podniosło rękę na drugiego człowieka? Gdyby zabójstwa inspirowane zaobserwowaną przemocą były powszechne, na pewno pozostałaby o tym choć mała wzmianka.</p>
<p>Co zaś się tyczy wspomnianej przeze mnie &#8220;Cywilizacji śmierci&#8221; to trudno zaprzeczyć jej istnieniu. Jest ona jednak starsza niż sam Kościół. Człowiek zawsze odczuwał osobliwą przyjemność stając się panem życia i śmierci drugiego człowieka. Jedni mordowali &#8220;w słusznej sprawie&#8221;, inni dla zabawy.</p>
<p>Można szukać winnych pojawiania się młodocianych zbrodniarzy wśród kreatorów masowej rozrywki, można winić za to Szatana i jego zgubny wpływ na ludzką duszę. To łatwiejsze niż przyznać się do własnych błędów.</p>
<p>Dopóki materia będzie królować nad duchem, dopóki nie zaczniemy zaglądać w dusze naszym sąsiadom, kolegom z klasy i w ogóle całemu ludzkiemu otoczeniu, będą dziać się tragedie. Tragedie gorsze od wyżej wspomnianych.</p>
<p>Że zaś nie zanosi się na zmianę mentalności ogólnoludzkiej,<strong> jesteśmy skazani na zło</strong>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ickam89.com/index.php/is-it-trendy-to-be-a-killer/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Gombrowicz: karykatura socjalizacji</title>
		<link>http://ickam89.com/index.php/gombrowicz-karykatura-socjalizacji/</link>
		<comments>http://ickam89.com/index.php/gombrowicz-karykatura-socjalizacji/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 06 Dec 2008 07:09:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marek Mackiewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[książka]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://marekmackiewicz.wordpress.com/?p=131</guid>
		<description><![CDATA[Dzisiaj zaserwuję Wam notę luźno powiązaną z teorią literatury i z socjologią. Otóż, książki Gombrowicza to książki trudne, ale również książki które realizują szczytny cel: pokazują, że poddawanie życia społecznego jakimkolwiek formom może być niebezpieczne. Problem w tym, że są całe rzesze ludzi, których przejaskrawienie doprowadza niemalże do wymiotów. Sam nie dokończyłem ani Ferdydurke ani [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dzisiaj zaserwuję Wam notę luźno powiązaną z teorią literatury i z socjologią. Otóż, książki Gombrowicza to książki trudne, ale również książki które realizują szczytny cel: pokazują, że poddawanie życia społecznego jakimkolwiek formom może być niebezpieczne. Problem w tym, że są całe rzesze ludzi, których przejaskrawienie doprowadza niemalże do wymiotów. Sam nie dokończyłem ani <em>Ferdydurke </em>ani <em>Trans-Atlantyku</em>, ale w trakcie omawiania obu lektur, zobaczyłem cel tych udziwnień: <strong>ośmieszenie procesu socjalizacji </strong>poprzez <strong>pozorną akceptację </strong>skrajnie dziwacznych postaw i reagowanie na te postawy, w <strong>równie groteskowy sposób</strong>. W <em>Trans-Atlantyku</em> jawi się też Gombrowicz jako pierwszy polski piewca kosmopolityzmu, ale to już temat na oddzielny tekst.</p>
<p>Teraz przemyślmy, jaki procent uczniów zastanawia się nad tym, co przeczytało, na tyle głęboko, aby dojść do takich wniosków? Śmiem twierdzić, że niewielki. Większość zapewne rzuca <em>Ferdydurke</em> w kąt, stwierdzając, że pisał to jakiś idiota.</p>
<p>Tu pojawia się kolejne zagadnienie: ministerstwo edukacji znowu chce pociąć kanon lektur. Pytam: dlaczego zostaje <em>Ferdydurke</em>, a leci np. dalece bardziej przejrzyste <em>Przedwiośnie</em>? Czyżby po to tylko, aby <strong>całkowicie zniechęcić młodzież do czytania</strong>? Nigdy nie myślałem, że posądzę rząd PO o tak niecne intencje.</p>
<p>Mamy też do czynienia z hipokryzją tzw. ludzi kulturalnych. Tępią oni wszelkie subkultury, które dają młodym ludziom alternatywę i nierzadko chronią ich przed negatywnymi zjawiskami. Robią to może w sposób kontrowersyjny, ale dlaczego kontrowersje wokół dzieł Gombrowicza traktujemy z pobłażaniem? A prawda, bo Gombrowicz tylko pisał, a przecież <strong>nikt już nie czyta</strong>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ickam89.com/index.php/gombrowicz-karykatura-socjalizacji/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Człowiek o podwójnym imieniu</title>
		<link>http://ickam89.com/index.php/czlowiek-o-podwojnym-nazwisku/</link>
		<comments>http://ickam89.com/index.php/czlowiek-o-podwojnym-nazwisku/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 05 Jan 2008 20:04:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marek Mackiewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[książka]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://f-log.pl/ickam/2008/01/05/czlowiek-o-podwojnym-nazwisku/</guid>
		<description><![CDATA[Cóż, będzie o niejakim Michale Zygmuncie, a właściwie o jego wytworze przewrotnie zatytułowanym New romantic. Przewrotna, ot wprost idealny przymiotnik do opisania tej książki. Styl jest taki, jakby mógł ją napisać dosłownie każdy, a jednak ten dziwaczny twór jest w pewien sposób ujmujący. Wydaje się krzywdzącym wkładanie do jednego worka ludzi takich jak Lech Kaczyński, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Cóż, będzie o niejakim Michale Zygmuncie, a właściwie o jego wytworze przewrotnie zatytułowanym <em>New romantic</em>. Przewrotna, ot wprost idealny przymiotnik do opisania tej książki. Styl jest taki, jakby mógł ją napisać dosłownie każdy, a jednak ten dziwaczny twór jest w pewien sposób ujmujący. Wydaje się krzywdzącym wkładanie do jednego worka ludzi takich jak Lech Kaczyński, Donald Tusk i Zbigniew Religa i uśmiercanie ich wszystkich, nawet na kartach książki, tylko dlatego, że wszyscy trzej panowie są wyraźnie prawicowej orientacji, co stanowi zresztą zaprzeczenie gloryfikowanych przez autora tolerancji i inności Oczekiwałem powieści &#8220;antykaczystowskiej&#8221; czy też antypisowskiej, bo jako taka była reklamowana rzeczona książka, dostałem powieść antyprawicową. Prywatnie przykry jest też dla mnie stosunek autora do kultury hip-hopowej, który przedstawia na ostatnich trzydziestu kartach omawianego utworu. Nie on jeden brutalnie spłyca moją ukochaną subkuturę (która paradoksalnie ma wiele wspólnego z ustrojem tak zwanej &#8220;sprawiedliwości społecznej&#8221;), toteż z boleścią jestem w stanie przymknąć na to oko.</p>
<p>Na pochwałę zasługuje całkiem sporo mniej lub bardziej celnych spostrzeżeń, czy chociażby obraz wojny na tle religijno-seksualnym przedstawiony w drugiej części powieści. Chociaż dzisiaj coś takiego brzmi raczej egzotycznie, mamy dosadną przestrogę przed ponownym oddaniem władzy w ręce PiSu lub ich podobnych (mam tu na myśli zidiociałych hipokrytów, tępo zapatrzonych w święte obrazki, gotowych badać orientację teletubisiów czy też ogłaszać Chrystusa <strong>królem</strong> państwa, które sami nazywają <strong>Rzeczpospolitą</strong>). Mimo opisanych wcześniej minusów, warto <em>New romantic</em> przeczytać choćby z tego jednego powodu. Dodam jeszcze, że czyta się to naprawdę szybko i choć może nie lekko to z umiarkowaną przyjemnością rosnącą wprost proporcjonalnie do lewicowych bądź anarchistycznych odchyleń światopoglądowych.</p>
<p>Godna choćby jednozdaniowej uwagi jest też forma. Autor opisuje wydarzenia z perspektywy i interakcji międzyludzkich trzech różnych bohaterów przy czym kończy książkę opisem śmierci tego ostatniego, spisanym z perspektywy samego bohatera&#8230; Zabieg nieczęsty, przez co ciekawy i przynajmniej w moim odczuciu, umniejszający rangę wszelakich śmierci jakie wydarzyły się w czasie trwania burzliwej akcji.</p>
<p>Moje uprzedzenia wynikają zapewne z nieukrywanej sympatii do PO, toteż powinno się je chyba pominąć jako niemerytoryczne. Jednym słowem: Enjoy!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ickam89.com/index.php/czlowiek-o-podwojnym-nazwisku/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8220;Diabeł na oknie&#8221; i interes życia</title>
		<link>http://ickam89.com/index.php/diabel-na-oknie-i-interes-zycia/</link>
		<comments>http://ickam89.com/index.php/diabel-na-oknie-i-interes-zycia/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 06 Sep 2007 19:20:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marek Mackiewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[hip-hop]]></category>
		<category><![CDATA[książka]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://f-log.pl/ickam/2007/09/06/diabel-na-oknie-i-interes-zycia/</guid>
		<description><![CDATA[Dzisiejszy dzień spędziłem na rozkosznym nic-nie-robieniu. I szkoda, że Artur tak późno zapytał czy uczę się na geografię, bo mógłbym się wykuć i miałbym spokój z odpowiedziami przez pół do całego półrocza. Olać i tak sobie czytam i stwierdzam, że temat łatwy, więc może się jeszcze zgłoszę. Ostatnie dwa dni spędziłem na pisaniu opowiadania na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dzisiejszy dzień spędziłem na rozkosznym nic-nie-robieniu. I szkoda, że Artur tak późno zapytał czy uczę się na geografię, bo mógłbym się wykuć i miałbym spokój z odpowiedziami przez pół do całego półrocza. Olać i tak sobie czytam i stwierdzam, że temat łatwy, więc może się jeszcze zgłoszę. Ostatnie dwa dni spędziłem na pisaniu opowiadania na konkurs <a href="http://dekalog89plus.pl">Dekalog89+</a>, doprawdy ciekawe przedsięwzięcie. Ciekawe czy coś zdziałam. Dzisiaj na  języku polskim odczytałem pierwszą zwrotkę &#8220;Diabła na oknie&#8221; z CKCUA Eldoki. Posłużyła mi ona za wyborną charakterystykę Mefistofelesa. Pewnie wywołany wyżej wymienionym tekstem Mefisto, podkusił mnie do sprzedania książki z biologii, kiedy okazała jeszcze potrzebna. Dzięki należą się Jewrykowi, który zasponsorował mi najbliższy miesiąc nauki tego przedmiotu, pożyczając książkę.</p>
<p>Swoją drogą, &#8220;Faust&#8221; wydaje mi się świetnym utworem &#8220;pre-fantasy&#8221;, chętnie go sobie łyknę kiedy kolejka książek do przeczytania znowu stopnieje. Nie wróże tego zbyt szybko niestety</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ickam89.com/index.php/diabel-na-oknie-i-interes-zycia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zasadniczo bez tytułu</title>
		<link>http://ickam89.com/index.php/zasadniczo-bez-tytulu/</link>
		<comments>http://ickam89.com/index.php/zasadniczo-bez-tytulu/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 04 Jul 2007 09:09:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marek Mackiewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wiersze]]></category>
		<category><![CDATA[książka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://f-log.pl/ickam/2007/07/04/zasadniczo-bez-tytulu/</guid>
		<description><![CDATA[Tytuł tego wpisu określa dzisiejsze odczucia tak trafnie, jak tylko można. Dzisiejszy dzień jest bezbarwny, wieje bezwzględną nudą i deadlinem&#8230; Nie chce mi się robić zupełnie nic, zostałem obudzony jak do szkoły, mimo że mamy początek wakacji&#8230; Wymęczyłem w końcu &#8220;Zbrodnię i karę&#8221; i, o ile jest to dzieło warte przeczytania, albo chociaż wysłuchania, to [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Tytuł tego wpisu określa dzisiejsze odczucia tak trafnie, jak tylko można. Dzisiejszy dzień jest bezbarwny, wieje bezwzględną nudą i deadlinem&#8230; Nie chce mi się robić zupełnie nic, zostałem obudzony jak do szkoły, mimo że mamy początek wakacji&#8230; Wymęczyłem w końcu &#8220;Zbrodnię i karę&#8221; i, o ile jest to dzieło warte przeczytania, albo chociaż wysłuchania, to było zbyt ciężkie na dni wakacyjne. Aż dziw, że jeszcze zechciało mi się coś napisać:</p>
<p><strong>Egzystencjalnie (zasadniczo bez tytułu</strong> &#8211; 4.7.2007)</p>
<p>Ciągle głodny czegoś<br />
Co nawet trudno nazwać<br />
Nie patrzę w górę<br />
Wiem że nie znajdę tego w gwiazdach<br />
życie to wieczna jazda<br />
Przed siebie chociaż sens jest poza zasięgiem<br />
My jedziemy by codziennie przecinać nową wstęgę<br />
Celebrować nowy dzień<br />
Bo on jest dla nas by niwelować nocny cień</p>
<p>Przecież Ty wiesz o co chodzi<br />
Ten moment zapomnienia nikomu nie zaszkodził<br />
Nie raz i nie dwa świat krew nam schłodzi<br />
Ale korzystajmy z bezmiaru godzin<br />
Czasu kiedy jeszcze czujemy<br />
Tych momentów kiedy znów padam w objęcia Weny</p>
<p>Bo istnienie to rytuał<br />
Próżno pytasz gdzie jest kapłan i stuła<br />
Przyjdź i stań pośrodku<br />
Tu jest centrum<br />
Tu wracamy do swych przodków</p>
<p>Jakiś ja jakaś Ty<br />
Celowo nużamy się we wspomnień mgły<br />
Stajemy się pyłkiem Wszechświata<br />
By z tym co wokół po raz kolejny się bratać</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ickam89.com/index.php/zasadniczo-bez-tytulu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
