Fill me in!

Dzisiaj bardzo potrzebuję wypełnienia. Nie wypełnienia czasu, bo tego zawsze jest za mało, ale wypełnienia duchowo-uczuciowego, będącego gwarantem swoistego uporządkowania. Nadzieja na takie wypełnienie i tak już nikła, legła w gruzach po przeczytaniu artykułu Pardonu.
Jako Petroniusz swoich czasów, tak bardzo do nich nieprzystający, mogę najwyżej pomarzyć o estymie, jakiej doświadczył mój pierwowzór. No chyba, że nauczę się dzielić tym, kogo pokocham, a jakaś szalona białogłowa zakocha się w moich lirykach :P

Nasuwa się smutna refleksja: mężczyzna podrywający dziesiątki kobiet cieszy się może uznaniem kolegów, ale przez córy Wenus uznawany jest, nazwijmy to eufemistycznie i staromodnie, za zimnego drania. Kobiety natomiast motywują swoje skłonności do nimfomanii hormonami. Testosteron każe mężczyźnie być łowcą, ale czy któraś z pań wzięła na to poprawkę oceniając synów Marsa? A podobno kobiety są bardziej uduchowione i wyrozumiałe

Dodaj odpowiedź