Gdy sens gdzieś się skrywa…

Kolejny dzień, mimo że mogę spać, wstaję wczesnym rankiem, kolejny wiersz wysłany na konkurs:

Historia upadłego wieszcza (18.1.2007)

Krzyczę milcząc
Oddaję siebie wilkom
Skomle jak one na kolanach
Albowiem upadłem
Bo nie ma ze mną Pana
Co był przy mnie z wieczora i z rana
Już to kiedyś zgadłem
Pochwyciłem złote pióro i usiadłem
Otworzyłem żyłę i gorącą krwią spisałem
Co burzyła się bardziej niźli wino
Teraz moje słowa giną
Przepadają wśród zła

Leciałem do światła
Z nadzieją, że jest lepszy świat tam
Lecz okazuję się głupi jak ćma
Może to coś ludziom da
Może nie popełnią moich błędów
Nie wychylą się z rzędu

Może rzeczywiście łatwiej być samotną wyspą
Ja upadłem a gwiazdy nadal błyszczą
Wiem że łzy moje wyschną
A z nimi ja umrę
By kawałek człowieka zapakować znów w trumnę
Lecz odrodzę się na nowo
Jak zwykle
Z trochę mniej człowieczą głową

Dodaj odpowiedź