HGW, thank you!

W czwartek widziałem bardzo dobry film. Mianowicie Życie na podsłuchu. Opowiada on historię pisarza z NRD, który pomimo swojego komformizmu jest podsłuchiwany przez Stasi. Przydzielony mu oficer, choć do tej pory zachowywał się profesjonalnie, czyli bezwzględnie, zaczyna współczuć figurantowi. Nie chcę zdradzać założeń fabuły wprost, więc ograniczę się do wiersza, który powstał po powrocie z seansu.

(…)

Zabili człowieka
Nie używając nawet broni
Czasem sobie myślałem
Że to wszystko jest po nic
Skoro są oni
Nie można było ufać
Nawet uściskom ich dłoni

Grałem na fortepianie
Kontemplując co się stanie
Przyjaciel mój pojechał
Do lepszego świata
Mam nadzieję
Że sie będzie miał z kim bratać
Bo kupił bilet w jedna stronę
Kawal sznura przez cokolwiek
Przewieszony

Stała za mną nierządnica
Gładziła mnie dłońmi po plecach
Zapewniała o miłości
By później wysłać za mną pościg

Nie mogła wiedzieć że wyjdę z tego cało
Już mi przed oczami życie przeleciało
Lecz ktoś czuwał
Jak się jednak okazało

Trudno ją winić
Że wybrała tak a nie inaczej
Nie raz jeszcze w nocy płaczę
Że żyliśmy w takich czasach

Nie każda zdrada złem jest
Na swej skórze to poczułem
Winien jestem dziś powiedzieć
HGW dziękuję

Dodaj odpowiedź