Długo zastanawiałem się jak będzie wyglądał ten post. Wygląda na to, że tytuł równie dobrze mógłby brzmieć “Z deszczu pod rynnę”. Dlaczego? Dzisiaj kończą się moje wojaże, ale dosłownie przed chwilą dowiedziałem się, że prosto z podróży jadę na wieś, słodziutko :/ Cały wyjazd był udany, nie powiem. Najdłużej w pamięci pozostanie mi Wrocław, a to za sprawą Panoramy Racławickiej, widoku jednej z niewielu kuźni, które pracują i wyglądają tak jak dawniej. W podróży przeczytałem “Harry’ego Pottera i Księcia Połkrwi”, “Lux perpetuę” i wziąłem się w końcu za “Władcę Pierścieni”… Zapowiada się czas czytania i ponurych myśli :/ Do zobaczenia kiedyśtam…
Bueheh, no bywa bywa, ja też mam nie za wesoło. ;] Co prawda siedzę sobie spokojnie w domciu, ale mam od groma roboty i z designem i nauką.