Jestem w dziwnie podłym nastroju… Takie już chyba przeznaczenie dusz artystycznych, że dosięga je poczucie bezsensu i wypalenia…Na szczęście jest Mistrz Kaczmarski i jego “Epitafium dla Włodzimierza Wysockiego”, dziwnie aktualny ten obraz naiwnej afirmacji społecznej… Z pozdrowieniami dla pragmatycznych materialistów, bo człowiekowi można odebrać coś więcej niż majątek:
Zawód-alkoholik (15.11.2005)
Łażę po barze i o wódce wciąż marzę
Z doświadczenia wiem że flaszka drogę wskaże
Drogę na prywatną plażę
I po aktora gażę
Już to widzę jak się w słońcu smażę
W ekskluzywne ciuchy włażę
Robię z siebie pajaca
Moment świat do góry nogami się przewraca
Albo ja już leżę na czymś zimnym twardym
Heja ho wszakze jestem człekiem hardym
Wstaję choć nie lada trudnosć mi to sprawia
ale Halny znowu jakieś cyrki ze mną tu wyprawia
Chcesz zrobić ze mnie wariata
Ja tylko uciekam od toporu kata
do swojego świata
przyjemnie tu u Ciebie.
“Zawód – alkoholik” przypadł mi do gustu